Manuskrypt Wojnicza: książka, która udaje, że da się ją przeczytać
👁 138Autor: Qbam
2026-03-10
Karta ma kolor starej kości. Na niej roślina: łodyga jak drut, liście jak pióra, korzeń jak labirynt. Obok kilka linijek pisma, które wygląda, jakby ktoś wymyślił alfabet złożony z miękkich haczyków, pętli i kresek. Przewracasz dalej. Nagle zamiast botaniki – kręgi, gwiazdy, znaki zodiaku. Potem kąpieliska z rurami. Potem receptury oznaczone gwiazdkami. I wtedy zaczyna działać najstarszy mechanizm tajemnicy: rozpoznajesz formę, ale gubisz treść.
FAKT: Ten kodeks to Manuskrypt Wojnicza, znany jako Beinecke MS 408, przechowywany w Beinecke Rare Book & Manuscript Library na Uniwersytecie Yale.
FAKT: biblioteka opisuje go wprost jako „mysterious, undeciphered manuscript” – zagadkę, która żyje dłużej niż większość teorii o niej.
Co ważne, to nie jest tajemnica zbudowana wyłącznie na legendzie. Ona ma ciało: pergamin, atrament, pigmenty, ślady dotyku. I właśnie od tego ciała warto zacząć, bo ono mówi językiem, którym nie da się „zagadać”.
Początek: rzecz, nie opowieść
FAKT: W raporcie McCrone Associates z 2009 roku badacze opisują kodeks o wymiarach około 23,5 cm wysokości i 16,2 cm szerokości oraz długości około 240 stron.
FAKT: tekst i kontury rysunków wykonano piórem; pismo ma cechy atramentu żelazowo-galusowego.
FAKT: w tym samym raporcie pojawia się kluczowe zdanie dla wszystkich „to na pewno fałszerstwo” – atramenty tekstu i rysunków są na tyle podobne, że autorzy raportu ostrożnie sugerują, iż tekst i rysunki powstały najpewniej współcześnie względem siebie, a nie jako późniejsze dopiski do starego pergaminu.
To nie rozwiązuje zagadki. Ale zawęża pole. Bo jeśli masz do czynienia ze spójnym projektem, to musisz liczyć się z tym, że ktoś go zaprojektował. A projekt bywa droższy niż przypadek.
FAKT: Datowanie radiowęglowe pergaminu (często datowane na 1404–1438) lokuje materiał w pierwszej połowie XV wieku. I tu ważne rozróżnienie:
FAKT: datowanie dotyczy pergaminu, nie „chwili zapisania”.
HIPOTEZA: w praktyce – przy takiej objętości i spójności – trudno wyobrazić sobie wielopokoleniowe magazynowanie dziesiątek czystych kart bez śladu, ale naukowo to wciąż osobne pytania.
Chronologia: kiedy książka wychodzi z cienia
FAKT (wg Beinecke): historia własności jest „contested and filled with some gaps”, ale biblioteka szkicuje jedną z najmocniej udokumentowanych linii: kodeks miał należeć do cesarza Rudolfa II, który miał zapłacić za niego 600 dukatów i uważać go za dzieło Rogera Bacona; później pojawia się nazwisko Jacobusa Horcicky de Tepenecz (z inskrypcją widoczną w UV), następnie Johannes Marcus Marci, który w 1666 roku przekazał księgę Athanasiusowi Kircherowi.
FAKT: w 1912 roku rękopis kupił Wilfrid Voynich, a w 1969 trafił do Beinecke dzięki H. P. Krausowi.
Zauważ, jak działa ta oś czasu: dwór, uczeni, jezuici, antykwariusz, uniwersytet. To nie jest typowa droga „prywatnego żartu” – to raczej ścieżka obiektu, który od początku uznawano za wart zachodu. Czy dlatego, że zawierał wiedzę? Czy dlatego, że wyglądał jak wiedza?
Co widać, gdy nie da się czytać
FAKT (wg Beinecke): treść zwyczajowo dzieli się na sekcje po ilustracjach – botanika, astronomia i astrologia, „biologia” (kąpieliska i postacie), kosmologia, farmacja, receptury. To ważne, bo ilustracje stają się jedynym „językiem”, na którym da się dyskutować bez tłumacza.
I tu pojawia się pierwsza poważna pokusa: dopasowywanie. Widzisz roślinę – chcesz ją nazwać. Widzisz gwiazdy – chcesz znaleźć konstelację. Widzisz baseny – chcesz krzyczeć „anatomia!” albo „seks!”. Tyle że rzetelne śledztwo działa odwrotnie: najpierw pytasz, co da się sprawdzić.
FAKT: jedną z rzeczy, które da się sprawdzić, jest struktura tekstu. Czy to losowe znaki, czy coś, co zachowuje się jak język?
Co mówi nauka o „sensowności” znaków
FAKT: W 2013 roku Montemurro i Zanette w PLoS ONE pokazali, że rozkład i współwystępowanie „słów” w Manuskrypcie Wojnicza ma złożoną organizację zgodną z tym, co obserwuje się w sekwencjach realnego języka, a nie w czystym losie. To nie jest dowód, że znamy język. To jest dowód, że tekst ma strukturę, którą trudno uzyskać przypadkowym stukaniem piórem.
FAKT: W 2021 roku zespół Sterneck, Polish i Bowern (arXiv) użył modeli tematycznych do „klastrowania” stron i porównał wyniki z podziałem na ilustracje i cechy pisma; badacze raportują zgodność klastrów z połączeniem tematu i ręki skryby – co znów wspiera tezę, że to nie jest jednolita papka znaków.
FAKT: A skoro o rękach mowa – Lisa Fagin Davis w pracy o cyfrowej paleografii argumentuje za istnieniem wielu skrybów (często streszczane jako „pięciu”), co wzmacnia obraz przedsięwzięcia zespołowego, a nie samotnej improwizacji.
W tym miejscu warto postawić granicę między tym, co kuszące, a tym, co wolno powiedzieć uczciwie.
FAKT: tekst wygląda na systematyczny.
FAKT: rękopis wygląda na planowy.
HIPOTEZA: systematyczność może wynikać z języka naturalnego, z szyfru albo z metody generowania, która udaje język.
I tu wchodzą nowe prace, które nie sprzedają „rozwiązania”, tylko testują mechanizm.
Zwrot: szyfr jako maszyna, nie klucz
FAKT: W 2025 roku Michael A. Greshko (Cryptologia) zaproponował tzw. Naibbe cipher – rozbudowany homofoniczny szyfr podstawieniowy, który da się wykonywać ręcznie, przy użyciu materiałów zgodnych z epoką.
FAKT: celem nie było „odszyfrowanie” Manuskryptu Wojnicza, tylko sprawdzenie, czy da się wytworzyć szyfrogram, który naraz odtwarza wiele statystycznych własności voynichese.
FAKT: autor udostępnia kod i dane towarzyszące, co czyni z tej pracy narzędzie porównawcze – można wreszcie sprawdzać hipotezy na powtarzalnych eksperymentach, a nie wyłącznie na intuicji.
To ważne, bo w świecie Manuskryptu Wojnicza najgroźniejszym wrogiem nie jest „brak teorii”. To nadmiar teorii, których nie da się testować.
Hipotezy, które krążą – i jak je trzymać na smyczy
HIPOTEZA: To zaszyfrowany język naturalny.
Za: badania statystyczne sugerujące nielosowość i „językowe” cechy tekstu; zgodność tematów z układem rękopisu w analizach obliczeniowych.
Przeciw: brak jednoznacznego punktu zaczepienia (dwujęzycznej notatki, marginalium z tłumaczeniem, klucza); żadna z propozycji nie zdobyła konsensusu.
HIPOTEZA: To wyrafinowana mistyfikacja.
Za: możliwe jest stworzenie „tekstu, który wygląda jak język” metodą generowania; sama forma zielnika/atlasu mogła być wabikiem.
Przeciw: FAKT: analizy materiałowe wskazują na historycznie spodziewane atramenty i pigmenty oraz spójność wykonania; mistyfikacja musiałaby być albo średniowieczna, albo oparta o autentyczne materiały i rzemiosło, co podnosi koszt przedsięwzięcia.
HIPOTEZA: To encipherment „wiedzy wrażliwej”, np. dotyczącej seksualności i płodności.
FAKT: W 2024 roku Brewer i Lewis (Social History of Medicine) proponują odczytanie ikonografii nagości i „kobiecej tajemnicy” w kontekście późnośredniowiecznej kultury samocenzury i szyfrowania pewnych treści, wskazując m.in. na postać Johannesa Hartlieba jako kontekst kulturowy. HIPOTEZA: To może tłumaczyć, dlaczego ktoś chciał pisać tak, by postronny czytelnik rozumiał tylko „ładne rysunki”. Ale to nie jest tłumaczenie tekstu – to rama interpretacyjna.
Zauważ wspólny mianownik: wszystkie sensowne hipotezy dziś rzadziej mówią „już wiem”, częściej mówią „tak da się to testować”.
Dlaczego to wciąż nierozwiązane
FAKT: Manuskrypt Wojnicza ma tę perfidną właściwość, że jest wystarczająco podobny do znanych gatunków (zielnik, kompendium, receptariusz), by uruchomić rozumienie, i wystarczająco różny, by je natychmiast zablokować. To jak mapa miasta, którego nie ma.
Najbardziej trzeźwy wniosek brzmi więc tak:
FAKT: wiemy sporo o obiekcie.
HIPOTEZA: nie wiemy, czy jego „język” opisuje świat, czy tylko udaje opis świata.
Co by to rozstrzygnęło
FAKT: Najmocniejsze rozstrzygnięcia w kryptologii i historii tekstu zwykle przychodzą nie z „genialnego olśnienia”, tylko z nowego fragmentu danych. W przypadku Manuskryptu Wojnicza takim fragmentem mogłoby być:
FAKT: marginalium lub list z jednoznacznym kluczem (alfabet, tabela podstawień, równoległy zapis);
FAKT: identyfikacja choć jednej rośliny lub obiektu astronomicznego w sposób niebudzący sporu, dająca punkt zaczepienia do słownika;
FAKT: znalezienie powiązanego rękopisu (tej samej ręki, tej samej „voynichese” grafii) w innej kolekcji.
Do tego czasu Manuskrypt Wojnicza będzie robił to, co robi najlepiej: zamieniał nas w detektywów własnych projekcji. I może właśnie dlatego wciąż jest „żywy” – bo nie daje nam łatwego zwycięstwa, tylko domaga się metody.
ŹRÓDŁA (linki)
- https://beinecke.library.yale.edu/collections/highlights/voynich-manuscript
- https://beinecke.library.yale.edu/sites/default/files/files/voynich_analysis.pdf
- https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0066344
- https://arxiv.org/abs/2107.02858
- https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/01611194.2025.2566408
- https://github.com/greshko/naibbe-cipher
- https://academic.oup.com/shm/article-abstract/37/3/559/7633883
- https://languagelog.ldc.upenn.edu/nll/?p=63603
- https://voynich.nu/extra/carbon.html
- https://en.wikipedia.org/wiki/Voynich_manuscript
Ocena źródeł (A/B/C) i ryzyko błędu
- A: Beinecke (opis kolekcji i proweniencji), raport McCrone (analizy materiałowe), PLoS ONE 2013, arXiv 2021, Cryptologia 2025 + repozytorium danych autora
- B: Social History of Medicine 2024 (hipoteza interpretacyjna oparta o kontekst), Language Log (komentarz/omówienie)
- C: Wikipedia i strony społecznościowe jako kompilacje i nawigacja, nie jako źródło rozstrzygające
- Ryzyko błędu: średnie, bo część proweniencji i interpretacji ikonografii pozostaje sporna, a „sens” tekstu nie jest potwierdzony tłumaczeniem.
- Co by to rozstrzygnęło: odnalezienie klucza lub równoległego zapisu; twarda identyfikacja obiektów z ilustracji; odkrycie powiązanego rękopisu tej samej tradycji pisma.