Kulty cargo a franczyza i retail
👁 7Autor: Qbam
2021-02-25 23:09:00
Kulty cargo kojarzą się z odległymi wyspami, ale ich mechanizm — wiara w „ładunek”, który ma przyjść i wszystko naprawić — dziwnie pasuje do części współczesnego handlu, galerii i systemów franczyzowych.
aby przyspieszyć działania nadprzyrodzonej mocy tubylcy budują nabrzeża dla statków, pasy startowe dla samolotów i magazyny dla przywożonych towarów; wiara w nastanie ziemskiego raju sprzęga się również z wiarą w powrót do ziemi ojczystej ich własnych przodków; z amalgamatu tych wierzeń wyłaniają się różne rytuały, rodzą się nowe wzory zachowań społ.; na obszarze Irianu Jaya kulty cargo istnieją już od poł. XIX w.”
<cite title="Source Title">(Źródło: PWN)</cite>
Niepokoi zestawienie poczucia wyższości naszej cywilizacji nad kulturami oceanicznymi — z jednoczesnym rozwijaniem „kultu cargo” w rodzimym handlu.
Słomiane i drewniane samoloty wskazują na artystyczny kunszt twórców — jednak nie latają.
Galerie handlowe — pięknie oświetlone, niekiedy interesujące architektonicznie — dają obietnicę bycia świątyniami handlu.
Ale dlaczego?
Systemy franczyzowe — o świetnym pijarze, z dumnymi sylwetkami „ludzi sukcesu” w branżowych magazynach — rzadko kogoś niepokoją wątpliwością — czy to działa?
Wzrost sprzedaży e-commerce, niski współczynnik dzietności, przesycenie rynku wszechobecnymi galeriami handlowymi i sklepiki FMCG co 30 metrów. Super — ale skąd wziąć nowych klientów?
Fundusze inwestycyjne znają odpowiedź na to pytanie:
Nie ma tych klientów.
Musimy ściągnąć pieniądze z łańcucha dystrybucyjnego — dostawcy, franczyzobiorcy, najemcy. Póki co działało.
Niestety przyszła pandemia — i ci ostatni po prostu nie mają pieniędzy — bo gdy w kasie fiskalnej po całym dniu handlowania w GH jest 90 złotych — gdzie tu czynsz? Dotychczas „dokładał” współmałżonek zatrudniony w korpo czy budżetówce z nadzieją: „Kochanie, oby to się rozkręciło”.
Sprzedamy mieszkanie, pójdziemy do rodziców, oni mają wolny pokój.
Tak wygląda uczynienie klienta bożkiem. Jak wiemy, kult cargo opiera się na wierze.
A wiara to kiepski doradca w biznesie, lepiej sprawdza się ołówek, kalkulator, własne badania liczby klientów — a nie prospekt informacyjny z działu komercjalizacji czy od franczyzodawcy.
Samolot ze słomy nie lata.