Podatek Cukrowy

👁 5

Autor: Qbam

2021-01-27 00:04:00

Rynek przyzwyczaił nas do picia napojów gazowanych. Łatwo policzyć, że stanowią one istotny składnik części kosztowej tzw. „spożywki”.

Rynek przyzwyczaił nas do picia napojów gazowanych. Łatwo policzyć, że stanowią one istotny składnik części kosztowej tzw. „spożywki”. Podatek cukrowy pogłębił ten problem — ceny napojów wzrosły.
Rozwiązaniem jest syfon z napełnianą butlą gazową.
Jednorazowo na komplet wydajemy w okolicach 300 zł.
Rachunek ekonomiczny jest prosty:
Napełnienie 2 butli dających 120 litrów wody to koszt: 20 zł (gaz) + 10 zł (wysyłka), co daje 30 zł/120 litrów. Ulega to redukcji, gdy ktoś lubi „więcej gazu” — nieznacznie.
Oznacza to, że litr wody gazowanej kosztuje 25 groszy, zaś 1,5 litra — 37 groszy.
Jako że doliczymy koszt urządzenia i nierównomierność rozbioru — przyjmijmy dwukrotność tej kwoty, czyli 74 grosze/1,5 litra.
Jest to znaczna oszczędność w porównaniu z ceną sklepową:
1,80–2,60 zł/1,5 litra za wodę źródlaną — podobną do tej w kranie lub nieco gorszą.
Niestety sprawa gorzej się ma z koncentratami smakowymi znanych marek:
Syrop na 9 litrów kosztuje teraz (być może przez podatek cukrowy) około 34 złote. Widać, że na domowej P***i czy C**i nie zaoszczędzimy.
Bez większego żartu — takie koncentraty należałoby zarejestrować jako odrdzewiacze, aby ominąć podatek cukrowy — taki pomysł. ;)
Rozwiązaniem są soki do rozcieńczania — te, które nasze babcie robiły w słoikach — nie sklepowe, albo cytrynka.
Niniejszy sposób pozwoli oszczędzić w gospodarstwie domowym sporą kwotę w skali miesiąca.
Jest to istotne zarówno dla lockdown’owych nuworyszy rozpaczy, jak i osób wyplutych przez system przez nowoczesne rozwiązania z końcówką „-ing”.
Stówka w kieszeni. Nie rezygnujemy z przyzwyczajeń. Czy osoba oszukana przez pijar lub taka, która utraciła dochody, może się napić „gazu”?
Okazuje się, że tak. Polecam taki gaz zamiast „peto i drinka”.

Powiązane wpisy

Przeliczeni. Tajemnice galerii handlowych

Historie najemców galerii handlowych przeplatają się tu z franczyzą. Mocna literatura faktu, po którą — dla własnego bezpieczeństwa — powinien sięgnąć każdy przyszły franczyzobiorca.

Kulty cargo a franczyza i retail

Kulty cargo kojarzą się z odległymi wyspami, ale ich mechanizm — wiara w „ładunek”, który ma przyjść i wszystko naprawić — dziwnie pasuje do części współczesnego handlu, galerii i systemów franczyzowych.

Upadłość Wiśniewskiego

Upadłość konsumencka po franczyzie: kiedy to ma sens, a kiedy może tylko skomplikować sytuację? Na start — historia upadłości Michała Wiśniewskiego.

Kroc po Krocu

Hollywood lubi sprzedawać „amerykański sen”, ale historia Raya Kroca pokazuje, że w tej grze liczy się coś więcej niż hamburgery i motywacyjne frazesy. A jak to wygląda dziś w Polsce?

Pandemia Na Żądanie.

Od 2017 roku przywoływany jest co jakiś czas w mediach głównego nurtu wirus Nipah...

Chciałbym być doradcą

Doradzanie potrafi dawać niezły zarobek i fejm — a gdy coś pójdzie źle, zawsze można powiedzieć: „ups… ja tylko doradzałem”. Przykład? Jeffrey Sachs i „terapia szokowa”.

Franczyza: Fakty i Mity

Reportaż o polskiej franczyzie, napisany na bazie rozmów i historii ludzi, którzy weszli w systemy franczyzowe. Czyta się jak sensację — ale to praktyka.

Kiedy Odchodzą

Mocna, ważna lektura o tym, co przeżywają ci, którzy zostają po samobójczej śmierci bliskiej osoby. W kontekście naszego portalu — pozycja wręcz obowiązkowa.

Historia Kamila Durczoka

Upadek z samego szczytu boli najbardziej. Ta historia nie dotyczy franczyzy, ale pokazuje, jak mierzyć się z hejtem, zarzutami i próbą powrotu do życia po kryzysie.

Ucieczka za granicę

Gdy ktoś zostaje wypchnięty poza margines i traci możliwość normalnego funkcjonowania, wyjazd za granicę bywa jedyną „widoczną” opcją. Tyle że rzeczywistość na Zachodzie często wygląda inaczej, niż sobie to wyobrażamy.

Lokowanie produktu w TVP

TVP lokuje produkt. Pytanie tylko: czy robi to świadomie? Jeśli chcesz zobaczyć przykład i analizę, zajrzyj do tekstu na zaprzyjaźnionej stronie.

Gaudeamus igitur

Truizmem byłoby powiedzieć, że szkolnictwo wyższe w Polsce nie odpowiada zapotrzebowaniu rynku pracy.